|
|
|
||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||||||||||||||
|
Z pamiętnika opiekunki królika |
|||||||||||||||||||||||
|
Królik niepokorny03.03.2005 Rozpoczął się sezon szczepień. Jak na dobrą króliczą opiekunkę przystało zabrałam Febe i Wikiego do naszej pani weterynarz. Wiki jak zwykle wykazał się taktem i pełną kulturą. Nie protestował podczas badań, z pokorą nadstawił kark pod szczepionkę i prawie bez mrugnięcia okiem połknął lekarstwo na odrobaczenie. Febe, to natomiast zupełnie inna historia. Po pierwsze wcale nie miała zamiaru dać się zbadać. Przy każdej najdrobniejszej okazji brała "łapy za pas" i chowała głowę w futrze Wikiego. Nie ważne, że cały jej okrąglutki zadeczek wystawał na zewnątrz. Skoro ona nic nie widziała należało przyjąć tezę, że my również jej nie widzimy. Rozpoczęła się zabawa w "kotka i myszkę". Nie można przecież od tak wbić igły w wystającą część ciała. Toż to zaburzyłoby poczucie bezpieczeństwa królika ;) W końcu nie było wyjścia. Musiałam zabrać Wiktorka z zasięgu wzroku Febuni. Dr Mielna podjęła kolejną próbę zbadania mojego czarciątka. Fisieńce nie spodobało się zaglądanie z zęby. Postanowiła nam zademonstrować jak bardzo. Naprężyła skoki i odbiła się od stołu tak wysoko, że musiałyśmy łapać ja pod sufitem. "To jest właśnie siła króliczych skoków" - powiedziała dr. Wojtyś "To jest właśnie niepokorny królik" - odpowiedziałam ;) W końcu poradziłyśmy sobie z rozbrykaną Febe, która do samego końca na różne sposoby pokazywała swoje niezadowolenie. Po raz pierwszy w domu Fisia siedziała grzecznie. Nie wyrzucała żwirku z Wikusiowej klateczki, nie przewracała kuwety itp... Oczywiście nie trwało to długo... raptem jakieś 20 minut. Spokój nie leży w naturze tej króliczki. *do góry* |
|
||||||||||||||||||||||
|
Home | ABC | Prawo
| Rozrywka | Linki | Mapa strony | Forum
| Kontakt Copyright 2004-2006 ©
Aseti. |
|
||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||||||