|
|
|
||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||||||||||||||
|
Z pamiętnika opiekunki królika |
|||||||||||||||||||||||
|
To ja tu stawiam warunki 11.07.2005 To zdarzenie miało miejsce już jakiś czas temu, ale jakoś tak wcześniej "nie było okazji", żeby je opisać ;) Pewnego pięknego, ciepłego dnia przyszła do mnie przyjaciółka Ula z mężem. Ulcia na widok króliczków niemal pieje z radości i najchętniej zagłaskała by je "na śmierć". Od razu usadowiła się więc na środku dywanu, żeby móc bawić się z nimi. Poczochrała Wikusia po główce, wygładziła mu uszka i przyszła kolej na Febe. Jako że Fiśieńka ma nieco okrąglejsze kształty, było też więcej do głaskania ;) Po kilkunastu minutach pieszczot Ula postanowiła napić się herbatki. Sięgnęła po kubek i popijając napój kontynuowała rozmowę ze mną. Febe była bardzo niepocieszona, bo pieszczoty się skończyły. Najpierw zaczęła biegać dokoła Uli. Nawet tupnęła kilka razy. Później trącała ją noskiem. My rozbawione zachowaniem króliczki obserwowałyśmy co będzie dalej. Ula udawała, że jej nie widzi, a Febe była co raz bardziej poirytowana. W końcu w mgnieniu oka podskoczyła, złapała w zęby sznureczek od herbaty i wyciągnęła z kubka saszetkę. W pierwszej chwili się przestraszyłyśmy, a później parsknęłyśmy głośnym śmiechem. Febunia znieruchomiała. Była zaskoczona kropelkami, które spływały jej teraz po nosku. *do góry* |
|
||||||||||||||||||||||
|
Home | ABC | Prawo
| Rozrywka | Linki | Mapa strony | Forum
| Kontakt Copyright 2004-2006 ©
Aseti. |
|
||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||||||