|
|
|
||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||||||||||||||
|
Z pamiętnika opiekunki królika |
|||||||||||||||||||||||
|
Co moje, to nie Twoje 05.12.2005 Febe jest typem dominantki. Najchętniej wszystko zagarniała by dla siebie. Nie tylko to, co znajduje się w jej klateczce, ale także ( a może w szczególności) to, co należy do Wiktorka. Początkowo Wiki biernie się temu poddawał. Jak mówi powiedzenie "pozwalał wchodzić sobie na głowę". A Febe to skrzętnie wykorzystywała. Kiedy na przykład była pora karmienia, zjadała czym prędzej to co miała u siebie w miseczce i co sił w łapkach gnała do Wikusia, wyganiając go z jego własnego M1. Zaczęłam więc pilnować, żeby Wiki mógł się spokojnie najeść. Kiedy słyszałam, że Febe wyskakuje od siebie, siedziałam przy klatce Wikiego, żeby zagrodzić jej wejście. Ta metoda skutkowała, ale tylko przez jakiś czas. To małe czarciątko mnie przechytrzyło. Teraz najpierw biegła zjadać posiłek Wiktora, a potem szybciutko zmykała do siebie. Musiałam więc siedzieć przy Wiktorku od momentu podania pokarmu dopóki nie wziął ostatniego kęsa. Ba.. do póki nie przełkną, bo Febe potrafi wkładać mu swój pycholek w jego pyszczek i zabierać, to co jeszcze się da. Ku mojej uciesze, po pewnym czasie, Wiki zaczął być bardziej stanowczy. Kiedy Febe zaglądała mu w ząbki odwracał się, czasami zamruczał. Jednym słowem bronił swego. Jakże więc rozbawiła mnie scenka, kiedy Febe w akcie desperacji, gdy nie udało jej się zabrać Wikusiowi jedzenia, wyciągnęła z jego paśnika źdźbło sianka i czym prędzej triumfalnie pobiegła do siebie. *do góry* |
|
||||||||||||||||||||||
|
Home | ABC | Prawo
| Rozrywka | Linki | Mapa strony | Forum
| Kontakt Copyright 2004-2006 ©
Aseti. |
|
||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||||||